Zaczne od poczatku.
Mąż mój mieszkał przez 2 miesiące z pewnym "nieodpowiedzialnym osobnikiem". Wynajmowali mieszkanie. "Nieodpowiedzialny osobnik" zaopatrzył sie przed świętami w choinkeczkę (taka malą, w doniczce). Przesadził ją do donicy bez dziurek na spodzie

postawił w pokoju i to jeszcze daleko od okna

. Zwracałam mu uwage zeby ją chociaż na okno postawił. To nie wiele pomogło, on poprostu "wiedział lepiej". I tak biedna choinka stała w cieniu, w cieple... Jakby tego było mało "nieodpowiedzialny osobnik" nagle wyjechał z kraju, nie poinformował mojego męża... a choinka stała w cieniu, w cieple i nie podlewana

W ostatniej chyba chwili ją zauważyłam nio i chcialam odratować. Kilka dni postała jeszcze w tym mieszkaniu, ale juz na parapecie i podjewałam ją. Wiedziałam że jak ją w takim stanie wystawie na balkon to <font color="#FF0000">napewno //ort</font> umrze (tzn. tak sie domyslałam) Była skrajnie wycienczona. Opadły jej wszystkie igiełki. Przeniosłam ją do najblizszego domu jaki się znajdował, zeby nie męczyc krzaczka mrozem który wtedy panował. Pech chciał że to była babcia mojego męża

i tu juz moje niedopatrzenie

Babcia (dobra kobieta) chciała utopic choinkę. Przyszłam pewnego dnia i wylałam z niej chyba z 0,5l wody z doniczki. Wylało się bokiem. Nakrzyczałam, że nikt nie ma prawa dotykać tej rosliny. No i stał sie cud

choineczka pusciła nową gałązke tak to moe nazwać. W tej chwili trzymam ja na parapecie w domu bo boję się że tych temperatur - taka zmarnowana - może nie wytrzymać. W tej chwili ma juz 5 nowych gałazeczek, zrobiłam jej dziury w spodzie doniczki, ale nie przesadzałam, bo się boje.
A moje pytanie brzmi... czy jej odrosną igiełki które straciła?? I co mam dalej robić... zeby jak najlepiej było tej choince. Mam plan na wiosnę ja wystawić na balkon i juz tam sobię będzie zawsze stać.
Wiem, że to forum o Bonsai, ale wiem tez że wy doskonale znacie się na potrzebach drzewek.